Jak nie stracić motywacji do jazdy na rowerze?

Od kilku lat jeżdżę sporo na rowerze. Zazwyczaj wyjście na rower to czysta przyjemność. Mam mało wolnego czasu, ale jeżdżę dość regularnie. Co roku mam jednak taki okres, kiedy przez kilka tygodni, czasem nawet miesięcy, po prostu mi się nie chce. Rower stoi, a mi nie chce się na niego nawet patrzeć.

Co zrobić, żeby motywacja nigdy się nie skończyła? Jak uniknąć wypalenia? Oto kilka moich metod na ten rok.

Odpoczynek

Jednym z głównych powodów spadku motywacji i ochoty do jazdy jest u mnie przetrenowanie. Brak wystarczającej ilości wypoczynku odbiera resztki zapału. Stres w domu, w pracy tylko wszystko pogarsza.

Czasem lepiej odpuścić trening albo dwa, odstawić rower nawet na tydzień. Wypoczynek i trochę dodatkowej energii może być źródłem motywacji.

Radość z jazdy

Lubię statystyki, nie raz zdażyło mi się więc wyjść na rower tylko dlatego, żeby nabić trochę kilometrów. Czasem idę tylko po to żeby wykonać zaplanowany trening. Ma to jednak nie najlepszy wpływ na motywacje. Z każdym kolejnym razem chce się coraz mniej.

Dlatego postanowiłem zupełnie zmienić podejście do każdej jazdy. Kilometry i trening są ważne, ale jeszcze ważniejsze żeby każda jazda po prostu była przyjemnością. Dużo większe znaczenie ma radość z odkrywania nowych dróg, cieszenie się naturą i wolnością niż kolejne interwały czy polepszone statystyki.

Cele

W tym roku postawiłem sobie kilka celów, które mają mnie zmobilizować do regularnej jazdy. Chcę wziąć udział w kilku imprezach i poprawić trochę czasy na kilku segmentach. Muszę tylko uważać, żeby cele nie stały się ważniejsze niż radość z jazdy. Jazda dla samego trenowania szybko może wypalić.

(Mini) Zakupy

Chyba każdy się zgodzi, że małe (albo duże) zakupy to lekarstwo na złe samopoczucie. Oczywiście mowa o zakupach zabawek, gadżetów i ’niezbędnych’ części do roweru. Nowa owijka, pedały, albo całkiem nowy rower to wspaniała motywacja.

Znajomi

Grupa dobrych znajomych to idealna motywacja. Jazda w grupie jest dużo przyjemniejsza niż samotne kręcenie. Więc jeśli dopada zniechęcenie, czasem wystarczy odezwać się do kilku znajomych (albo żony) i wybrać na przejażdżkę.

W większości miast funkcjonują też regularne ustawki. Warto się na nie załapać.

Podsumowując

W tym roku mam zamiar jeździć regularnie aż do listopada. Chcę uniknąć długich przestojów i okresów, w których mi się nie chce. Klucz w dobrym planowaniu i odpowiedniej ilości wypoczynku. Najważniejsze to cieszyć się z każdej jazdy, motywacja wtedy powinna sama przyjść.