St. Gotthard Pass, Furka Pass i Nufenen Pass

Andermatt to jedno z najpiękniejszych miejsc w Szwajcarii. W promieniu kilkunastu kilometrów znajdują się jedne z najpiękniejszych Alpejskich przełęczy. Trzy z nich udało mi się przejechać w październiku ubiegłego roku.

Plan na tą wyprawę powstawał kilka lat temu. Ciągle jednak nie było albo czasu, albo pogody. Ciągle szukałem również kogoś do wspólnej wyprawy. W końcu wszystko udało się zgrać i razem z Wojtkiem i Markiem wczesnym sobotnim rankiem ruszyliśmy w stronę Andermatt.

St. Gothard Pass

Przełęcz od strony północnej (Andermatt) nie wyróżnia się niczym szczególnym. W większości (poza ostatnimi 3 kilometrami) biegnie po dość ruchliwej drodze i nie oczarowuje widokami.

Podjazd od strony południowej (Airolo), a konkretnie stara droga (Tremola) to zupełnie inna bajka. Jest to jedna z najbardziej znanych i malowniczych dróg w Szwajcarii. Samochody w większości poruszają się nową drogą, jest więc cicho i spokojnie. Droga słynie jednak przede wszystkich z brukowej nawierzchni i pięknych ‘patelni’ w górnej części. Przełęcz ma w sumie 12.3 km ze średnim nachyleniem 7.5%, na początek dnia może być.

Zaparkowaliśmy od strony Airolo i ruszyliśmy. Na początku szeroka droga z równym asfaltem niczym nie wyróżniała się od innych alpejskich dróg. Z każdym kolejnym kilometrem droga stawała się coraz bardziej bajeczna. Brukowa część podjazdu jest przepiękna. Szwajcarski bruk niczym nie przypomina Polskiego i jest chyba bardziej równy niż nie jedna droga asfaltowa. Po 1.5 h wspinaczki byliśmy na szczycie. Krótka przerwa nad małym jeziorkiem i ruszamy w dół.

Na zjeździe mogliśmy trzymać się ciągle głównej drogi, albo ominąć jej górną część wybierając krótki 3 kilometrowy objazd po kostce. O ile podjazd bo bruku jest ok, o tyle zjazd to masakra. Na zjeździe polecam trzymać się głównej drogi.

Furka Pass

Po zjeździe jeszcze ok. 5 km niemal płaskiej dojazdówki i ruszyliśmy na drugi podjazd dnia. Na papierze był to najprostszy podjazd – ‘tylko’ 12 km i 7.3%. W rzeczywistości jednak łatwo nie było. Niemal cały czas przyszło nam jechać w pełnym słońcu i temperaturze sięgającej 32°C.

Moim zdaniem był to jednak najfajniejszy podjazd tego dnia. Widoki naprawdę rewelacyjne.

Za szczytem przełęczy, po kilku kilometrach zjazdu, znajduje się najbardziej charakterystyczne miejsce całej przełęczy – zakręt z Hotelem Belvédère. Jest tu również grota lodowcowa otwarta dla turystów, oraz pare małych sklepików i restauracja. Idealne miejsce na krótki odpoczynek przed ostatnią częścią wyprawy.

Po kolejnych kilku kilometrach zjazdu, w miejscowości Gletsch, droga rozwidla się i jadąc w prawo można wspiąć się na Grimsel Pass, lub jadąc w lewo zjechać aż do Ulrichen gdzie zaczyna się ostatni podjazd.

Nufenen Pass

Passo della Novena (2478 m.n.p.m), czyli Nufenen Pass to druga najwyżej położona droga asfaltowa w Szwacjarii. Była to zdecydowanie najtrudniejsza cześć wyprawy.

Na papierze 13.8 km i 8.2% wygląda groźnie, w rzeczywistości jest jednak dużo gorzej. Średni gradient jest nieco zafałszowany przez dwa prawie płaskie odcinki. Cała reszta to niemal ciągle 10%. Do tego przez ostatnie 7 km gradient nawet na chwile nie spada poniżej 8 %, co oznacza brak jakiegokolwiek wytchnienia.

Krajobraz i widoki piękne, ale może ze względu na zmęczenie, może ze względu na piękno poprzednich dwóch przełęczy, zupełnie na mnie nie zrobiły wrażenia. Wszystko takie jakieś surowe. Do tego olbrzymia ilość przewodów wysokiego napięcia od strony południowej kompletnie rujnują widoki. Ach ta cywilizacja…

Po długiej męczarni i powtarzaniu sobie pod nosem tradycyjnego “nigdy więcej pod górę” dotarliśmy na szczyt. Ostatni posiłek i jazda w dół. Zjazd mimo dość nierównej nawierzchni był super. Po kilkunastu kilometrach droga nieco się wypłaszcza i tak aż do Airolo.

Na koniec

W sumie 100 km i 2900 m podjazdu. Jak na jeden dzień to całkiem sporo. Zdecydowanie było jednak warto trochę się pomęczyć. Bliskie otoczenie gór i piękno przyrody wynagradzają trud z nawiązką. W okolice Andermatt na pewno będę jeszcze wiele razy wracał. Do zdobycia są jeszcze m.in. Oberalp Pass, Susten Pass i królowa wszystkich przęłęczy – Grimsel Pass.